logo

Jak można przywrócić obywatelom poczucie, że jesteśmy wspólnotą, mówi Jarosław Wittstock, wiceprezes Zarządu Grupy LOTOS ds. korporacyjnych w rozmowie z Maciejem Wośko.

Ogólne

- Jest pan menadżerem z blisko 25-letnim stażem w zarządzaniu zespołami liczącymi do kilkuset pracowników w firmach z kapitałem polskim i międzynarodowym. Grupa LOTOS jest szczególnym wyzwaniem?

- Z pewnością w kategorii odpowiedzialności praca w LOTOSIE jest wyzwaniem najpoważniejszym. To strategiczne przedsiębiorstwo dla bytu i funkcjonowania państwa – ze skomplikowanym międzynarodowym potencjałem. Poczucie odpowiedzialności sprawia, że to szczególne miejsce i wyjątkowa praca.

- Energa też jest przedsiębiorstwem strategicznym, w którym w czasie pana pracy dochodziło do intensywnych zmian w strukturze, sposobie działania. W LOTOSIE też jesteśmy przed dużą zmianą – właścicielską.

- Prawdopodobną zmianą, bo wciąż czekamy na decyzję Komisji Europejskiej. Wiodącym podmiotem w tym procesie jest oczywiście Orlen. Współpracujemy w zakresie uzyskania zgody KE na fuzję. W porównaniu do Energi, w której pełniłem funkcję wiceprezesa spółki Energa Obrót – to duże przedsiębiorstwo w północnej części Polski, ale nie jest to firma aż tak uzależniona od międzynarodowej współpracy, choćby w dziedzinie dostaw surowców.

- Ostatnie kłopoty z zanieczyszczeniem ropy w rurociągu „Przyjaźń” z Rosji wyraźnie to pokazały.

gggg

- Dywersyfikacja dostaw z kierunku morskiego i samo położenie rafinerii w Gdańsku niesie ze sobą potężną przewagę dla takiego zakładu, jaki mamy w LOTOSIE. Problemy z dostawami ropy rurociągiem pozwoliły nam się sprawdzić i potwierdzić właśnie te przewagi. Możemy funkcjonować nawet w sytuacji, kiedy wstrzymane są dostawy z „Przyjaźni”. Nie musimy obniżać mocy produkcyjnych – i to, jak pokazaliśmy, dotyczy całego polskiego sektora rafineryjnego, co potwierdza też wartość planów fuzji polskich koncernów paliwowych.

- Tu, na Pomorzu, w Gdańsku fuzja wywoływała jeszcze niedawno spore niepokoje. Zwłaszcza w kontekście działań CSR, które prowadzi LOTOS. Zakładam, że deklaracje zarządów obu spółek, że działalność sponsorska i wsparcie dla instytucji kultury w regionie nie zmienią się z powodu połączenia kapitałowego koncernów, uspokoiło trochę nastroje?

- Nie ma takiego dźwigu, który mógłby zabrać gdańską rafinerię i przenieść ją do Płocka. LOTOS jest skazany na rozwój – to kolejne tereny pod inwestycje, nowe miejsca pracy, zaplecze naukowe, edukacyjne. Ten przemysł jest na Wybrzeżu już prawie 50 lat. Nikt nie chce tego zaprzepaścić.

Co do działalności związanej ze społeczną odpowiedzialnością biznesu, to chciałbym powiedzieć, że samodzielność LOTOSU zostanie zachowana także w aktywnościach społecznych. Traktujemy ją jako refundację, którą winni jesteśmy wobec miejsca, gdzie prowadzimy działalność gospodarczą – regionu i Polski. Chciałbym podkreślić wyraźnie, że nie podejmujemy działalności CSR jedynie wobec jakiejś części społeczności, wybranej grupy czy formacji. Niezależnie od sympatii – traktujemy społeczność, którą wspieramy jako jedną wspólnotę polską.

- Działania związane ze społeczną odpowiedzialnością stają się obowiązkowym elementem strategii przedsiębiorstw. Na co zwraca pan szczególną uwagę w tej działalności?

- Moglibyśmy długo mówić o ochronie środowiska, wspieraniu młodzieży, osób starszych, o podziale środków na sport i kulturę. Ale dziś – to, co szczególnie absorbuje moją uwagę, to powołując się na słowa premiera Mateusza Morawieckiego, które zabrzmiały tu, w Gdańsku, w Sali BHP – to przywrócić poczucie naszym obywatelom, że jesteśmy wspólnotą, że nasza gospodarka, nasze państwo, ale też takie spółki jak LOTOS, mają promować misję takiej współpracy i wsparcia społecznego. By nasi rodacy czuli, że powracamy do solidarnej wspólnoty, która nie zapomina o tych, którzy nie znaleźli się tak blisko centrów dystrybucji dóbr.

- Właściwie w tej umiejętności jednoczenia się pozostał nam sport. Mam wrażenie, że zarówno kultura, jak i działalność charytatywna bardziej nas ostatnio dzieli niż jednoczy we wspólnocie…

- Wspieranie sportu jest dla nas pod tym względem komfortowe. To jasne, że wszyscy kibicujemy wspólnie Lewandowskiemu, żeby strzelił jeszcze jednego gola. Ale nie rezygnujemy z kultury, nie możemy, nie chcemy. Tak jak mówiłem, nie chcemy dzielić. Trzeba szukać takich rozwiązań, żebyśmy właśnie w kulturze zmieścili się wszyscy.

- Zacytuję Kajetana Kajetanowicza, który mówi tak: - Jestem zafascynowany sposobem wspierania przez LOTOS sportowców i samego sportu. Uważam, że jest to ewenementem na skalę Polski. Jak oni, jako firma, są widoczni, jak zaangażowani. To jest niesamowite. DNA tej firmy to motorsport, ale są i skoki narciarskie, futbol… mają w zasadzie udział w wielu dziedzinach sportowych. Potrafią w nieprawdopodobny sposób zarządzać budżetem

- Bardzo miłe słowa, wypada mi podziękować panu Kajetanowi. To wybitny sportowiec, z którym współpracujemy od wielu lat. Warto podkreślić, że nie zawsze w obszarze naszego zainteresowania są mistrzowie świata, zdobywcy tylko pierwszych miejsc. Działamy też ze sportowcami, którzy przechodzą czasem ten trudniejszy moment kariery sportowej, często schodząc na chwilę z podium… Ale to budowanie pewnej kultury, wartości, więzi, solidarności – wspieramy sportowców, którzy często pokazują wytrwałość, przełamują bariery – są doskonałym przykładem pedagogicznym dla młodych ludzi. Oprócz wyników, które oklaskujemy, mają w sobie pewną pokorę, są skromnymi ludźmi, z których my możemy być dumni.

Nasza wysoka pozycja w sponsoringu sportowym wynika także z pewnej intuicji, którą zdobywa się przez lata pracy na tym rynku. W tym roku zdecydowaliśmy się na podjęcie współpracy z Polskim Związkiem Tenisowym, którego zostaliśmy strategicznym sponsorem i przypuszczam, że w najbliższym czasie w tej dyscyplinie sportu pojawią się wielkie sukcesy.

- Najlepszym przykładem drogi do sukcesu jest współpraca LOTOSU ze skoczkami. Inwestycja dziejąca się przez wiele lat dała realne efekty – wychowała mistrzów.

- Wszyscy cieszyliśmy się z sukcesów Adama Małysza i można było wtedy uznać, że oto błysnęła gwiazda, są kibice, jest mistrz… Wtedy pojawiała się też idea szkolenia młodzieży, nawiązania współpracy z Polskim Związkiem Narciarskim, pojawili się partnerzy – prezes Apoloniusz Tajner, właśnie Adam Małysz. I po kilku latach z naszego programu Szukamy Następców Mistrza wychodzą medaliści. W kategorii drużynowej. Mieliśmy wcześniej superchempionów – teraz przełamujemy stereotyp, że nie potrafimy działać zespołowo – umiemy, działamy i wygrywamy.

- Jest jeszcze kolarstwo i Tour de Pologne.

- Od wielu lat współpracujemy z panem Czesławem Langiem. Nie jesteśmy bezpośrednio promotorem żadnej grupy kolarskiej, ale tradycją stała się obecność LOTOSU podczas wyścigu.

- To zapytam wprost – sport jest dobrą inwestycją?

- Tak. Udział w sponsoringu sportowym odpowiednio skoordynowany z naszym potencjałem handlowym i produkcyjnym może być dźwignią dla obu stron tego biznesu. Kiedy angażujemy się w jakąś dyscyplinę, zaczynamy wspierać jakiegoś sportowca, najpierw badamy potencjał – zawodnika, zawodników i samego sportu. Dlatego jesteśmy dziś w WRC2 z Kajetanem Kajetanowiczem – konsekwentnym zawodnikiem, który odnosi coraz ciekawsze sukcesy.

- Rozumiem, że dlatego jesteście też obecni w polskiej piłce nożnej.

- Jesteśmy partnerem reprezentacji i PZPN. Popularność piłki nożnej jest niekwestionowana. Jeśli ten duży futbol jest przedsięwzięciem mocno powiązanym z działalnością komercyjną, z wynikami, oglądalnością, mierzalnością zwrotu z nakładów sponsoringowych, to z drugiej strony mamy CSR – misję budowania pewnej bazy. To szkółki, trenerzy, młodzi zawodnicy, program szkoleniowy… tak jak w skokach, także w piłce wpieramy ośrodki szkolenia, prowadzimy wspólnie z Pawłem Janasem program Piłkarska Przyszłość z LOTOSEM. To przemyślane, systemowe wspieranie sportu.

- Co ciekawe, nie spotykacie się z Orlenem na tych samych zawodach. Orlen ma Formułę 1, wy WRC2, PKN siatkarzy – wy piłkarzy… i tak dalej.

- Faktycznie mamy dość luksusową sytuację, bo od zawsze w polityce sponsoringowej uwzględnialiśmy w obu koncernach niepisaną zasadę unikania podobnych dyscyplin. Póki co PKN jest naszym najpoważniejszym konkurentem w branży paliwowej. Można zatem powiedzieć, że dzięki fuzji nasza aktywność biznesowa będzie obecna w całym kraju. Pozwoli również zsynchronizować nasze działania w obszarach marketingu, sponsoringu, CSR i wspieraniu polskiego sportu.

- Pozostaje zatem czekać nam, kibicom na medale, sukcesy i zwycięstwa… Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij